Mundial za pasem. Która marka sięgnie po złoto?

Starcia odwiecznych, zaprzysiężonych rywali są okrasą każdego mundialu. Rywalizacja nie toczy się jednak wyłącznie na boisku. Swoją własną grę prowadzą marki – sponsorzy, którzy kolekcjonują triumfy podobnie jak piłkarskie ekipy. Wszyscy walczą o to, aby ich logo było wizytówką mistrzów świata.

Dawno, dawno temu, można było sobie wyobrazić mundial bez wszędobylskich brandów, ba! sponsorzy techniczni pojawili się na najważniejszych piłkarskich imprezach świata dopiero w roku 1974. Wcześniej globalne marki nie istniały w umysłach nie tylko kibiców, ale także dygnitarzy krajowych związków. Wszystko uległo zmianie podczas 10. turnieju. Wówczas to, spośród szesnastu zespołów biorących udział w mundialu organizowany w RFN, aż dwanaście było sponsorowanych przez jakąś markę. Zdecydowaną, miażdżącą wręcz przewagę, osiągnął adidas, który sponsorował aż dziesięć reprezentacji, w tym Polskę. Dwie kadry, australijska i szkocka, występowały w trykotach dostarczonych przez firmę Umbro, a cztery zespoły, w tym ten zwycięski, nie pozyskały sponsora technicznego.

W kolejnych latach na turniejach rangi mistrzowskiej pojawiały się kolejne marka, którą na zielonej murawie będziemy oglądać także podczas najbliższego czempionatu. W roku 1978, podczas imprezy w Argentynie, w szatniach i na boisku pojawiła się Puma, która sponsorowała Austriaków. Z nieco bardziej egzotycznych brandów można było zaobserwować chociażby Erimę, czy Levi’s, który dziś kojarzy się z czymś zgoła odmiennym, niż futbol. W kolejnych latach nikt nie zdołał jednak podważyć zdecydowanej dominacji adidasa. Jeszcze w roku 1994 nikt nie wątpił w hegemonię niemieckiej firmy. Przełom miał dopiero nastąpić…

Wielka rywalizacja wielkiej trójki

Mundial roku 1998, rozgrywany we Francji, był wyjątkowy z kilku względów. Wystarczy wspomnieć, że na turnieju po raz pierwszy wystąpiły 32 zespoły, czy też tajemniczą niemoc, która zmogła słynnego brazylijskiego Ronaldo przed meczem finałowym. Oba te wydarzenia zapisały się w historii futbolu, jednak poza boiskiem również doszło do sporych przetasowań. Na scenę wkroczyło Nike.

Marka, która jeszcze cztery lata wcześniej była nieobecna na mundialu, we Francji rzuciła wyzwanie potentatowi i o mały figiel nie zrzuciłaby go z piedestału. Adidas sponsorował wówczas siedem zespołów, z kolei Nike, w swoim debiucie, pojawiał się na trykotach pięciu drużyn, zrównując się tym samym z Pumą. Do ostatecznego starcia pomiędzy niemiecką a amerykańską firmą doszło w finale, którego rezultat na korzyść „trzech pasków” (i reprezentacji Francji) rozstrzygnął genialny Zidane. Brazylijczycy i Nike musieli obejść się smakiem. Na razie.

W 2002 roku górą w pojedynku na liczby znów był adidas, który sponsorował dziesięć reprezentacji, o dwie więcej niż Nike, jednak tym razem na boisku królowali Brazylijczycy w spektakularnych, wściekle żółtych strojach z charakterystycznym swooshem, logiem firmy ze Stanów Zjednoczonych. W Korei i Japonii do skoku szykowała się drapieżna, nomen omen, Puma, która miała bezpiecznie wylądować cztery lata później, podczas turnieju w Niemczech.

W 2006 roku logo niemieckiej firmy pojawiło się na aż dwunastu koszulkach w tym tej najważniejszej, mistrzów świata. Puma po raz pierwszy w historii okazała się najlepsza w wyścigu o prym wśród sponsorów technicznych reprezentacji. Co więcej, liczba wspieranych przez nią drużyn jest najlepszym wynikiem od roku 1998, a więc od wejścia na scenę Nike. Przed i w trakcie niemieckiego mundialu Puma najlepiej poradziła sobie ze sporą dywersyfikacją rynku, zgarniając całą pulę.  Adidas był w odwrocie, choć najgorsze miało dopiero nadejść.

Rok 2010 i pierwszy turniej rozgrywany w Afryce upłynął pod znakiem adidasa, który nie dość, że sponsorował aż dwanaście zespołów, to jeszcze zdobył, przy niemałej pomocy fenomenalnych Hiszpanów, mistrzostwo świata. Cztery lata później, podczas brazylijskiego mundialu, nastąpił kolejny przełom w dziejach rywalizacji marek. Po raz pierwszy w historii pretendent, Nike, zrzucił z piedestału dotychczasowych hegemonów. Amerykański brand zyskał uznanie dziesięciu reprezentacji, o jedno oczko wyprzedzając adidasa, a o dwa Pumę. Niemieckie firmy musiały uznać wyższość rywala, choć pierwsza z nich, niejako na otarcie łez, zgarnęła dwa najcenniejsze krążki.

Podsumowując, na przestrzeni 44-letniej historii marek na turniejach rangi mistrzowskiej, liczba wspieranych przez adidas reprezentacji jest zdecydowanie największa. Gdyby jednak wziąć pod uwagę wyłącznie lata 1998-2018, to Nike mocno depcze po piętach niemieckiej marce i kto wie, czy za kilka lat nie będziemy świadkami kolejnego przełomu, który wywróci historię sponsoringu o 180 stopni.

Jak na dłoni widać, że stały rozwój, systematyczne wspinanie się po kolejnych szczeblach drabiny prowadzącej na sam szczyt jest dominą firmy Nike. Zarówno adidas, jak i Puma od pojawienia się na rynku poważnego konkurenta miewały momenty lepsze oraz gorsze i nie uniknęły sporych, używając terminologii piłkarskiej, wahań formy. Spadki i wzrosty są w ostatnich latach naturalną koleją rzeczy dla niemieckich hegemonów, co z pewnością jest dobrą wiadomością dla prężnie i przede wszystkim miarowo rozwijającej się firmy zza Wielkiej Wody.

Komu złoto w Rosji?

Jeśli zapomnimy na chwilę o tym, że medale na mundialu zdobywa się dzięki umiejętnościom na boisku, względnie swojemu szczęściu bądź nieszczęściu innych, to możemy zabawić się w Kasandrę i wywróżyć, kto sięgnie po złoto zwracając uwagę na sponsora technicznego. Do tej pory, oczywiście, najwięcej triumfów na swoim koncie ma adidas i na tym polu zdecydowanie dystansuje swoich rywali.

 

Któż jednak wie, czy Nike nie nawiąże do swojego triumfu sprzed 16 lat. Wówczas mundial był w pełni rozgrywany na azjatyckiej ziemi, tym razem kilka meczów również zostanie rozegranych za Uralem. Być może dalekowschodni klimat jest odpowiedni dla swoosha i zespołów dumnie dzierżących to logo, a w stajni amerykańskiej firmy znajdziemy kilku pretendentów do tytułu, wystarczy wspomnieć Brazylijczyków czy Francuzów. Adidas także ma w swojej stajni kilka mocnych kart na czele z obrońcą tytułu, reprezentacją Niemiec. Tym razem daleko z tyłu wylądowała Puma, która pojawi się jedynie na trykotach zespołów z Senegalu, Szwajcarii i Urugwaju. Debiutantem na arenie międzynarodowej jest New Balance, a po krótkiej nieobecności do elity wraca Umbro.

Nike i adidas zdecydowanie przewodzą tegorocznej stawce. Źródło: footyheadlines.com

Która marka będzie mogła się pochwalić triumfem w najważniejszym turnieju czterolecia? Czy po raz szósty zwycięży adidas, a może drugi skalp zgarnie Nike? Czy ktokolwiek jest w stanie zagrozić dwójce potentatów. Z każdym dniem przybliżamy się do mundialu i z każdym dniem jesteśmy bliżej uzyskania odpowiedzi na wszystkie postawione wyżej pytania.

Komentarze