Mundial: Lewy i inni, czyli mundialowa 11 od Nike

Dla firmy Nike będzie to dopiero szóstym mundial w historii, ale można śmiało powiedzieć, że dzięki ekipie piłkarzy, którzy będą występować ze swooshem, amerykański brand wkroczy do Rosji pewnym krokiem. Cały na biało.

Jedenastka, którą w wielkich bólach udało nam się skompletować, wygląda dość okazale. Rozmowy na temat tego, w jakim ustawieniu nasz zespół powinien wybiec na mecz otwarcia trwały do wczesnych godzin porannych. Koniec końców konsensus został zawarty i prezentuje się następująco.

Hugo Lloris

Według przedturniejowych wyliczeń reprezentacja Francji dysponuje najdroższą reprezentacją świata. Na nic jednak pieniądze, na nic waluty, jeśli piłkarze nie udowodnią swojej wartości na boisku. Trójkolorowi mają potencjał na to, aby zatriumfować w Rosji, jednak aby tego dokonać będzie trzeba poskromić gorące głowy Pogby czy Mendy’ego. Przyda się twarda ręka Didiera Deschampsa oraz doświadczenie kapitana, Hugo Llorisa, którego miejsce w bramce jest niepodważalne. Piłkarz Tottenhamu ma za sobą bardzo udany sezon i wydaje się, że to on, a nie Belg Courtois bardziej zasłużył na miejsce w topowej jedenastce sygnowanej swooshem.

Raphaël Varane

Drugi i ostatni z Francuzów, który ma za sobą kapitalny sezon w barwach Realu Madryt. Kapitalny w kluczowych momentach, a tych podczas turnieju w Rosji nie zabraknie. Trudno znaleźć słaby punkt tego stopera, a nawet jego znalezienie nie jest tożsame z jego wykorzystaniem. Bardzo silny, rewelacyjny w powietrzu, doskonale czuje się z piłką przy nodze. Metoda „daj mu z plecy” też raczej nie zda egzaminu, defensor Trójkolorowych nie należy do ciężkich, niemobilnych piłkarzy. Jeśli Varane ma gdzieś deficyty to chyba sam musi je określić, ponieważ my nie jesteśmy w stanie.

Thiago Silva

Gdy przed czterema laty wraz z Neymarem zostali wykluczeniu z udziału w półfinale przeciwko Niemcom w Brazylii zapanowała żałoba, którą dodatkową spotęgowała spektakularna klęska 1:7. Podczas turnieju w Rosji Thaigo Silva ma być jednym z liderów reprezentacji prowadzonej przez Tite. Jeśli Brazylijczycy pragną tytułu to piłkarz PSG musi nawiązać do wspaniałych tradycji swoich poprzedników sprzed 16 i 24 lat.

Sergio Ramos

Możemy się śmiać z „ramosowych” karnych, możemy domniemywać (co nota bene nie świadczyłoby najlepiej o naszej znajomości futbolu), że specjalnie faulował Mohameda Salaha w finale Ligi Mistrzów, ale musimy przyznać, że Sergio Ramos to ścisła światowa czołówka, jeśli mówimy o środkowych obrońcach. Kapitan reprezentacji Hiszpanii pamięta triumf sprzed ośmiu lat i na pewno w sennych marzeniach po raz kolejny wznosi najważniejsze trofeum na świecie. Oby tylko w kluczowym momencie nie zapomniał, jak to ma w zwyczaju, o zdrowym rozsądku.

Eden Hazard

fot. Nike

Jeśli jakiś gracz londyńskiej Chelsea zasłużył na szczególne wyróżnienie za miniony sezon to stawiamy dolary przeciwko orzechom, że jest nim Eden Hazard. Wszystko, co dobre dla The Blues zaczynało i kończyło się na graczu z „dychą” na plecach. To musi napawać optymizmem belgijskich kibiców, którym wystarczy jedno spojrzenie na papier i już ogłaszają swoją drużynę mistrzami świata. Z podopiecznymi Roberto Martineza jest jednak podobnie jak z Francuzami – mogą, ale czy są w stanie? Jeśli tak, to Hazard z pewnością będzie koniem napędowym walca z napisem reprezentacja Belgii.

Kevin de Bruyne

fot. Twitter

Kolejny kluczowy dla Belgów piłkarz, który pod wodzą Pepa Guardioli rozegrał sezon życia dla Manchesteru City. Jeśli zmiana koszulki z błękitnej na czerwoną nie odmieni diametralnie jego dyspozycji, to jest murowanym kandydatem do Złotej Piłki turnieju. De Bruyne ma wszystko, by po tych mistrzostwach na dobre dołączyć do światowego topu i jeśli ktoś potrzebuje dowodów na to, że środkowy pomocnik jest już przygotowany do rywalizacji z najlepszymi, to może je otrzymać właśnie podczas rosyjskiego czempionatu.

Christian Eriksen

fot. Twitter

Musimy Wam się do czegoś przyznać. Nie płakaliśmy rzewnymi łzami, gdy Eriksen trafiał do bramki Polaków w Kopenhadze i to nie tylko dlatego, że było już po herbacie. Piłkarz, występujący na co dzień w barwach Tottenhamu Hotspur, należy do grona tych zawodników, którzy nie są doceniani tak, jak na to zasługują. Co i rusz na światło dzienne wychodzą transferowe plotki, ale próżno szukać tam nazwiska Duńczyka. Dlaczego? Nie wiemy. Ale wiemy, że Eriksen i cała reprezentacja Danii ma potencjał, aby zaraz po mundialu sytuacja uległa drastycznej odmianie.

Phillippe Coutinho

fot. Twitter

Ostatni mecz towarzyski reprezentacji Brazylii, która zmierzyła się z Austriakami, był demonstracją siły Canarinhos przed zbliżającym się mundialem. Zachwycano się popisami Neymara, który, jak się wydaje, zapomniał już o swoim urazie, ale nas urzekła łatwość, z jaką do sytuacji strzeleckich dochodził Coutinho. Piłkarz Barcelony zdobył w tym meczu bramkę, ale nie to było najistotniejsze. Trzy, cztery mierzone strzały zza pola karnego o mały włos nie znalazłyby drogi do siatki. Na razie nie wpada, ale mamy „czutkę”, że w Rosji Coutinho zakończy żywot kilku pająków.

Cristiano Ronaldo

fot. Twitter

CR7 był już na trzech mundialach i z żadnego nie przywiózł nawet brązowego medalu. Co więcej, nigdy nie był najjaśniejszą gwiazdą mistrzowskich turniejów. Czy w Rosji to się zmieni? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak. Portugalia, będąca na fali po triumfie na Euro 2016 jest przekonana o swojej wartości. Ronaldo, po genialnej końcówce sezonu w barwach Realu Madryt, z pewnością jest jeszcze bardziej nabuzowany w obliczu stojącego przed nim wyzwania. Jeśli Portugalia ma liczyć się w walce o medale, to Ronaldo musi strzelać, niewykluczone, że przewrotką.

Neymar

Paris Saint-Germain’s Brazilian forward Neymar (L) celebrates scoring a goal with Paris Saint-Germain’s Italian midfielder Marco Verratti during the UEFA Champions League Group B football match between RSC Anderlecht and Paris Saint-Germain (PSG) at the Constant Vanden Stock Stadium in Brussels on October 18, 2017. / AFP PHOTO / Emmanuel DUNAND (Photo credit should read EMMANUEL DUNAND/AFP/Getty Images)

Pisaliśmy już o tym, że przed mundialem Neymar zdaje się wracać do najwyższej dyspozycji. I nie napiszemy nic więcej, wystarczy, że spojrzycie.

Robert Lewandowski

fot. Nike

Zwieńczeniem naszej ofensywnej piramidy występującej pod banderą Nike jest Robert Lewandowski. I nie, nie odezwały się w nas patriotyczne tony, nie uderzamy w biało-czerwone nuty tylko dlatego, że tak należy. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć sobie szczerze, że polski napastnik to aktualnie jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy egzekutor świata. Z piłką przy nodze i z piłką nad głową jest tak samo groźny i trochę współczujemy naszym rywalom, że muszą się głowić nad tym, jak go zatrzymać. Ale tylko trochę.

I na koniec, podsumowanie.

Kolombo

 

Komentarze