Liczy się to, jak potraficie zaczarować piłkę, czyli PlayPanna w R-GOL.com Warszawa!

Od początku było wiadomo, że 20 gości, którzy z piłką radzą sobie nie gorzej, niż Chopin z fortepianem, to gwarancja emocji, ale takiej dawki wrażeń się nie spodziewaliśmy! Ponad 300 bramek, 33 piłkarskie „siaty” i dziesiątki niesamowitych trików – PlayPanna organizowana przez R-Style i R-GOL.com swoim blaskiem zdecydowanie przyćmiła finał Ligi Mistrzów!

„Panna” kończy mecz – ten, komu uda się zagrać piłkę między nogami przeciwnika bierze wszystko. Jeśli jednak nogi pozostają „związane”, a futbolówka nijak nie chce się przez nie przecisnąć, trzeba użyć prostszych, ale wcale niełatwych, metod – zdobyć jak najwięcej bramek. Trudno o bardziej przejrzyste zasady, a Panie i Panowie z R-Style po raz kolejny pokazali, że street footballowe turnieje to ich specjalność.

Jeśli ktokolwiek sądził, że początek zawodów będzie ospały i ślamazarny, ten musiał przeżyć spory zawód. Rozgrywki w grupie A w imponujący sposób rozpoczął Ireneusz Jezierski, który jako pierwszy zaprezentował publiczności efektowny „tunel”. Za jego przykładem poszli rywale z grupy pierwszej, w której zobaczyliśmy najwięcej, bo aż 5 „kanałów”, a królami polowania okazali się wspomniany Jezierski i późniejszy finalista, Mariusz „Muchol” Ujazda.

W grupie B mogliśmy oglądać najmłodszego uczestnika turnieju – Mikołaja Tucholskiego, który mimo zdecydowanej dysproporcji wiekowej nie zamierzał poddać się bez walki, co udowodnił w jednym ze swoich starć, gdy jednocześnie zdobył bramkę i założył „siatkę” swojemu przeciwnikowi tuż po rozpoczęciu gry. Rywalizację w drugiej grupie zdominował jednak Oleg Chsherbakov i to on zameldował się w ćwierćfinale.

Przemysław Perech przystępował do turnieju jako jeden z faworytów, a swoimi występami w grupie jedynie rozbudził apetyty licznych fanów. Pewny awans do ćwierćfinału, efektowna gra i rewelacyjna „panna” w trzecim pojedynku udowodniły, że „Przemo” ma jeden cel – złoto.

Wyjątkowo zacięta była rywalizacja w grupie D, gdzie o bezpośredni awans do ćwierćfinałów walczyli Damian „Rychu” Gawrych, Norman Kutnik i Aleksy Pawlik. Ostatecznie górą był tej ostatni, a dwaj pozostali o promocję do następnej rundy musieli walczyć w barażach.

W czterech meczach barażowych widzowie zobaczyli aż trzy „panny”. Grono ćwierćfinalistów, do tej pory składające się ze zwycięzców poszczególnych grup, uzupełnili „Rychu”, Norman, „Muchol” oraz Damian Szczukiewicz.

Im bardziej zbliżaliśmy się do strefy medalowej, tym bardziej było czuć unoszącą się w powietrzu woń ponadprzeciętnych umiejętności. Oleg i „Muchol” pewnie pokonali swoich rywali poprzez efektowne „siatki”, a Damian Gawrych musiał uznać wyższość niezwykle zdeterminowanego Daniela Ostaszewskiego. Prawdziwą batalię oglądaliśmy w ostatnim z ćwierćfinałów, w którym Przemek Perech zmierzył się z Normanem Kutnikiem. Do wyłonienia zwycięzcy nie wystarczyły regulaminowe trzy minuty, nie wystarczyła też minutowa dogrywka. O wszystkim rozstrzygnęła „złota panna” Przemka, który dzięki błyskowi geniuszu zapewnił sobie udział w półfinale.

Jak się później okazało, Przemek polubił dogrywki do tego stopnia, że ani myślał z nich rezygnować, także w półfinale. Koniec końców ta taktyka okazała się skuteczna, bo tym razem wyższość gracza z Ciechanowa musiał uznać Daniel Ostaszewski. Kolejna „siatka” i Przemek zameldował się w finale. Zapytany przez nas o to, czy w decydującym starciu nie zabraknie sił, odpowiedział z rozbrajającą szczerością:

Tutaj jest jak w boksie, trzeba znaleźć siły na jeden, decydujący cios – pannę.

Taki decydujący cios w półfinale wyprowadził „Muchol” , który w niezwykle zaciętym pojedynku z Olegiem zdołał zagrać piłkę pomiędzy nogami rywala. Starcie „na żyletki” zawodnik z Kędzerzyna-Koźla rozstrzygnął na swoją korzyść tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego.

Przed wielkim finałem byliśmy świadkami niezwykle dynamicznego starcia o trzecie miejsce, w którym lepszy okazał się Daniel Ostaszewski. Niejako na otarcie łez Oleg Chsherbakov został uznany za autora najlepszej „panny” w całym turnieju.

Wielki finał był wielki nie tylko z nazwy, gdyż zobaczyliśmy tam pokaz niezwykłych umiejętności. Walka o złoto od samego początku szła „łeb w łeb”, a żaden z zawodników nie miał zamiaru odpuszczać choćby o krok. W ciągu trzech minut finałowego starcia zobaczyliśmy crème de la crème całego turnieju – dynamiczne akcje, nieprzewidziane zwroty akcji i to, co w streecie najważniejsze – niesłychany luz i wyobraźnię, które owocowały kolejnymi, kosmicznymi trikami. Ostatecznie jedną bramką (9:8) triumfował Przemek Perchał, a Mariusz Ujazda musiał – po raz kolejny, gdyż przed rokiem również zajął drugą lokatę – zadowolić się srebrem.

Wisienką na torcie sportowej rywalizacji okazały się dwa, absolutnie rewelacyjne, występy członków R-Style – Kaliny Matysiak, mistrzyni świata we freestyle’u oraz wielokrotnego mistrza i wicemistrza Polski, Dawida Ziomka.

Podsumowanie rywalizacji w PlayPanna:

I miejsce – Przemek Perchał

II miejsce – Mariusz Ujazda

III miejsce – Daniel Ostaszewski

Najlepsza „panna” turnieju – Oleg Chsherbakov

 

 

 


Komentarze