Boot spotting: adidas zdominował niedzielny hit na Anfield

Jeżeli ktoś w niedzielne popołudnie zdecydował się zasiąść przed telewizorem i obejrzeć mecz pomiędzy Liverpoolem i niesamowitym w tym sezonie Manchesterem City, to dokonał wyboru najlepszego z możliwych. Bitwa na Anfield to kolejna doskonała reklama Premier League, a główną rolę w angielskim szlagierze odegrał adidas, w którego butach padły cztery z siedmiu goli.

Niepokonany do wczoraj zespół Pepa Guardioli był w tym meczu zdecydowanym faworytem – „The Reds” stracili przecież Coutinho, a do tego niezdolny do gry był najnowszy nabytek, czyli Virgil Van Dijk. Zarówno zespół „The Citizens”, jak i kibice musieli być w niemałym szoku kiedy już w 9. minucie gry Alex Oxlade-Chamberlain z łatwością wbił się w linię defensywną i precyzyjnym uderzeniem otworzył wynik spotkania. Grający w modelu Nike Hypervenom Phantom III Anglik wprawił Anfield w prawdziwą euforię!

Pięć minut przed końcem pierwszej połowy sytuacja się odwróciła i tym razem do obrońcy gospodarzy pozwolili przeciwnikowi na zbyt wiele. Leroy Sane (Nike Mercurial Superfly V) przyjął długie podanie i bez najmniejszych problemów ułożył sobie piłkę do strzału. Trafił tuż przy bliższym słupku i mimo, że uderzenie było mocne, to gola zapisać można jednak na konto źle ustawionego Lorisa Kariusa.

Remis do przerwy i nagły szturm piłkarzy w niebieskich koszulkach w drugiej części gry – taki scenariusz układali sobie w głowie chyba wszyscy widzowie z wyjątkiem kibiców z Liverpoolu. Nic bardziej mylnego – w 59. minucie prawdziwe show rozpoczęła armia Kloppa, a na pierwszy ogień poszedł Roberto Firmino. Będący jedną z głównych twarzy linii adidas Nemeziz Brazylijczyk najpierw przestawił Johna Stonesa niczym juniora, a później genialną podcinką pokonał bezradnego Edersona. Na takim luzie akcje kończyć mogą tylko zawodnicy z Brazylii!

„The Citizens” nie zdążyli ułożyć sobie w głowie planu na odrobienie jednobramkowej straty, a na ich koncie pojawiła się już trójka. Nieudolnie piłkę od tyłu rozgrywał Otamendi, który trafił piłką w Salaha i dał mu możliwość przeprowadzenia błyskawicznej kontry. Ten nie szukał strzału, tylko zagrał piłkę do Sadio Mane (Nike Mercurial Vapor XI), który dosłownie zdjął pajęczynę z okienka. Anfield po prostu oszalało!

3-1 to już dużo? W 67. minucie City straciło kolejnego gola! Tym razem nie popisał się Ederson, zazwyczaj chwalony za wybitną grę nogami, który wybił piłkę prosto pod nogi Mohameda Salaha. Ten będąc ponad 30 metrów przed bramką zdecydował się na strzał i przelobował wracającego w pole karne Brazylijczyka – tego nie spodziewał się absolutnie nikt! Może jednak przesadzamy – gola Salaha akurat spodziewać się można w każdym meczu, bo grający w modelu adidas X 17+ Purespeed Egipcjanin jest w tym sezonie w nieziemskiej formie.

„The Citizens” nie mogli cały mecz przyglądać się rywalowi, dlatego w końcu ruszyli do ataku. Skuteczny cios goście zadali jednak dopiero w 84. minucie – świetną akcję przeprowadził Gundogan, a piłkę do siatki skierował ostatecznie rezerwowy w tym meczu Bernardo Silva, czyli Portugalczyk grający w butach adidas Nemeziz 17+ 360Agility.

Ciężkie chwile musiał przeżywać w doliczonym czasie gry Jurgen Klopp, który w tamtej chwili musiał przypomnieć sobie o punktach traconych w końcówkach spotkań. Tym razem jego ekipa wprawdzie straciła gola, ale komplet oczek pozostał na Anfield i mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 4-3. Ostatnią tego dnia bramkę zdobył były podopieczny Kloppa z Dortmundu, czyli Ilkay Gundogan grający w modelu adidas Predator 18.1.

Też jesteście zdania, że starcie Liverpoolu i Manchesteru City było widowiskiem na najwyższym światowym poziomie? Zajrzyjcie do R-GOL.com i wybierzcie buty, w których grają zawodnicy strzelający bramki w hicie Premier League!

Komentarze